Ilona Glanowska-Olkuska, prezes Stowarzyszenia Festiwal Kolorów i współorganizatorka wyjątkowego wydarzenia „Medycyna jest sztuką, a sztuka leczy”, dzieli się historią o tym, w jaki sposób jej droga zawodowa ewoluowała, otwierając się na nowe wyzwania oraz poszerzając swoje horyzonty. To opowieść, w której dotychczasowa działalność oparta na beztroskiej, festiwalowej energii zrobiła miejsce na zaangażowanie się w zdecydowanie trudniejsze zadanie, jakim jest budowa systemu wsparcia dla zdrowia psychicznego dzieci.
Druga strona medalu
Podczas wyrzutów kolorów wyzwala się unikalna, niesamowita energia, którą młodzi ludzie chętnie dzielą się zarówno z bliskimi, jak i z nowo poznanymi osobami. To właśnie ta bliska relacja z młodzieżą pozwoliła organizatorom dostrzec drugą stronę medalu – mniej kolorową codzienność uczestników. Zauważyli oni, że coraz młodsze osoby zmagają się z poważnymi kryzysami psychicznymi, dlatego czują, że warto aktywnie działać w tym zakresie.
„Mamy świadomość tego, że same nasze wydarzenia to za mało. Musimy zrobić coś więcej, żeby realnie odpowiedzieć na potrzeby młodzieży.”
Medycyna, sztuka i aukcja: Razem możemy więcej
Odpowiedzią na te potrzeby jest projekt „Medycyna jest sztuką”. To inicjatywa, która celowo zaciera granice między różnymi światami: łączy aukcje dzieł uznanych artystów i nie tylko, świat nauki oraz pokłady ludzkiej wrażliwości. Celem akcji jest zintegrowanie tych obszarów, ponieważ każdy z nich posiada zasoby, których brakuje pozostałym. Medycyna precyzyjnie diagnozuje ból i wskazuje jego źródło. Sztuka posiada unikalny język, by o tym bólu opowiedzieć oraz nadać mu formę. Z kolei aukcja charytatywna daje narzędzia finansowe, by tę pomoc realnie dostarczyć. W izolacji każde z tych działań ma ograniczony zasięg; połączone – zyskują ogromną moc sprawczą.
Pęknięcia wypełniane złotem
Motywem przewodnim wydarzenia jest kintsugi — japońska sztuka naprawiania pęknięć złotem, tak żeby blizna została widoczna i stała się częścią przedmiotu, a nie wstydliwym śladem. W ustach współorganizatorki to nie jest ładna metafora doklejona do plakatu, tylko dość precyzyjny plan: zdiagnozować popękane miejsca w świecie zdrowia psychicznego dzieci oraz młodzieży, a następnie — dzięki zebranym środkom — „wypełnić te pęknięcia złotem i sprawić, że staną się jeszcze trwalsze”.
Poproszona o jedno słowo, które najlepiej opisuje wydarzenie, nie waha się ani chwili.
„Nadzieja. Bo mam wielką nadzieję, że uda nam się połączyć medycynę, sztukę i biznes, zbierzemy dużo pieniędzy i naprawdę zrobimy razem coś dobrego.”













