Andrzej Bednarczyk, rektor Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie, a prywatnie – jak sam o sobie mówi – artysta transmedialny, przekazuje na aukcję wyjątkową pracę z 2014 roku, będącą artystycznym splotem wiersza, obiektu oraz niezwykle szczerego świadectwa tego, jak wyglądają jego poranki.
Twórczość bez scenariusza
Pytany o technikę, w której czuje się najlepiej, prof. Bednarczyk unika jednoznacznych deklaracji: jego aktywność obejmuje wiele mediów, nie ograniczając się jedynie do sztuk wizualnych. Dowodem na tę wszechstronność jest fakt, że zaledwie kilka dni przed naszą rozmową ukończył pisanie nowej powieści. W jego świecie sztywne planowanie nie ma racji bytu, ponieważ – jak sam przyznaje – rzadko wie, co będzie tworzył w przyszłym tygodniu. „Właściwie robię wszystko, na co mam akurat ochotę” – podsumowuje z uśmiechem.
Labirynt zamiast linijek
Dzieło przekazane na aukcję to tzw. wiersz labiryntowy – utwór, który zrywa z tradycyjną, linearną kolejnością czytania. Lekturę można rozpocząć od frazy „pogrążony w ciszy, siedziałem leniwie” lub od słów „popijając kawę niespiesznie” – a każdy wybrany przez odbiorcę układ nadaje całości nieco inny sens.
Dowód naukowy
Wybór tej konkretnej, bardzo osobistej pracy nie był przypadkowy. Każdy swój dzień artysta zaczyna od kawy i z rozbawieniem wskazuje na odciski kubka i filiżanki, nazywając go „naukowym dowodem” na to, że nie kłamie w kwestii swoich rytuałów. Ważnym elementem tej sceny jest również muzyka – w tle zawsze wybrzmiewają „Wariacje Goldbergowskie” Jana Sebastiana Bacha w legendarnym wykonaniu Glenna Goulda.
W tej pozornie prostej, porannej scenerii kryje się głębokie przesłanie, które prof. Bednarczyk kieruje w stronę gości gali – ludzi sukcesu, którzy na co dzień mierzą się z intensywną pracą i pośpiechem.
„Każdy mój dzień rozpoczynam od tego, że nic nie robię. Wszystkim Wam życzę takich chwil. One są konieczne.”













